marbar.mojabudowa.pl - od 26-08-2009 blog czytało 26026, (wpisów: 81, komentarzy: 230, obserwuje: 48) |
| Projekt domu: OPAŁEK 2G | autor: Krzysztof Tomasz Markiewicz | zobacz budujących | zobacz w IGN Projekt | zobacz w Domfort |
| budynek: wolno stojący, parterowy z poddaszem bez piwnicy | technologia: murowana | |
| Liczba blogów: | 5014 |
| Liczba wpisów: | 73612 |
| Liczba komentarzy: | 272292 |
| Liczba zdjęć: | 217839 |
| Użytkownicy online: | 246 |
dziiejszy dzień - pomimo że piatek - chyba nie dla każdego był miłym zwiastunem weekendu, a w szczególnosci dla Krzyztofa W. oraz Ryszarda M.
W telegraficznym skrócie wygladało to tak:
godz: 7:50 dzwoni Ryszard W., vel Ricardo i oswiadcza że o 9;30 przyjedzie transport tynków strukturalnych z hurtowni i czy mógłbym podjechac i otworzyć bramę - OKAY odparłem - 9:24 podjeżdżam pod plac, a załadowane Renault Kangoo już oczekuje pod bramą. Sprawa prosta - wyładować 17 wiaderek struktury, podpisać WZ'kę, rączka, buźka i po sprawie. Tak też było, i pełen entuzjazmu wróciłem do "huty".
O 16:00 kolejny telefon - tym razem od wykonawców tynków - że już są na miejscu, że czekaja, że gotowi by zacząć nakładać. Też powiedziałem że OKAY, i że będę za 20min. Tym razem pod bramą stary towarowo-osobowy Mercedes Vito (z nieszczelnym układem wydechowym w dodatku) a z niego wyłania sie 9 (słownie: dziewięć osób) gotowych do pracy, ależ byłem znów przeszczęsliwy że w końcu budowa osiągnie swój finał.
Przekazałem im swoje sugestie co do jakości nałożenia warstwy kleju na dociepleniu, poprosiłem by tym razem bardziej uważali - by nie chlapać na kostkę - jak to mieli w swym zwyczaju przy gruntowaniu elewacji.
Mamy god.: 16:30 i coś mnie tknęło by jeszcze raz zerknąć na opakowania towaru jaki dotarł na plac. I cóż - znowu kicha - zamiast tynku silikonowego, nasz Rysio misio podesłał zwykły akryl, którego brygada zdążyła już zuzyć dwa kubły.
Dla kogoś kto co nieco zna nasze przeboje z tym jegomościem, nie trzeba tu za wiele pisać o mojej rozmowie telefonicznej jaką odbyłem - po prostu było głośno i Ryszard W. po trzecim moim zdaniu podrzędnie złożonym nie wiedział chyba jak się nazywa, a drugi harpagan Krzysztof W. (zleceniobiorca) jedyne co powiedział z sensem to to, że on sobie teraz może ten tyk w dupe wsadzić, powinszowałem mu jedynie powodzenia i tym oto sposobem krętaczom, o mentalności PGR'owego chłopa poprawiłem nieco nastrój na weekend.
Powyżej opisane miałem obsadzić na blogu zaraz w piątek, ale jak zwykle "zagadałem się ze szwagrem" ;) i nic z tego nie wyszło. hahaha
W sobotę w naszym rejonie od rana panował opad atmosferyczny w postaci deszczu, co nie zniechęciło mnie do podjechania na teren, by zobaczyc jak wygląda otynkowane ca. 5m kw. naszej chatki. Kolor według mnie w pożądku lecz - kolejny dramat - kostka na podjeżdzie upie...... na powierzchni 30metrów kwadratowych.
Sam nie wiem który widok był bardziej zaskakujący - czy kostki umazanej niczym pryszczatae dupsko, czy mój gdy podczas deszczu wężem zmywałem podjazd w celu oszacowania poziomu zniszczeń.
Cóż tu pisać popatrzcie sami:

Sybki mail do wykoawcy okraszony odpowiednim komentarzem, i.... dziś niezapowiedziana wizyta przedstawicieli firmy nam budującej, podwykoawcy, kierownika budowy no biednego Rysia (pachnącego mocno śledziowo)
Cała rozmowa moja z nimi zajęła nie więcej jak 5 minut, a ze smaczków tej rozmowy wynikało to że pan kierownik budowy stwierdził że tak na prawde akryl niczym się nie różni od silikonu - ja nie mogę - dałem wykład o rodzajach tynków, o sposobach zabezpieczania terenów przed zniszczeniami i grono patałachów jakoś nie miało znów nic do powiedzenia, chyba znów popełniłem jakieś fo pa. ;)
P.S.
Rzadko do Was pisze bo niestety mnóstwo czasu zabiera mi gnębienie tej partackiej firmy, której link podam niebawem
Trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie sprawy.
a ja poproszę więcej zdjęć bo to już przeprowadzka niedługo :)
To chyba jakaś tragi farsa z tym naszym tzw. przedsiębiorstwem budowlanym pod wodzą pana Kezysztofa W. - bo zaczynam do takiej nomenklatury nazewnictwa powoli się przyzwyczajać - i jego popleczników Ryszrda M. oraz Grzegorza M.
Przez cały poprzedni tydzień "wykonawca" dostawał ode mnie po dwa e-maile dziennie. Do środy były one nawet w grzecznym tonie, wyważone z zamiarem polubownego załatwienia wszelkich niedoróbek na naszej budowie. Od środy zaś, nie otrzymując żadnych konkretów póściłem "wodze fantazji" i poleciałem co nieco paragrafami, to z umowy, to z kodeksu itd.
Można by powiedzieć że w sprawie coś drgnęło - Krzysztof W. zaproponował spotkanie w celach wyjaśniających całą tą sytuację, lecz szybko się z tej propozycji wycofał gdy usłyszał że ma stawić się z wypełnionym dziennikiem budowy. Nagle okazało się że dziennik gdzieś jest... gdzie...? to już tak do końca nie wiadomo - może ma go kierownik (Grzegorz W.), tamten stwierdził zaś że przekazał go swojemu zastęcy Ryszardowi M. vel "RICARDO", i w ten oto sposób chłopcy udali się na poszukiwania naszego "... dokumentu którym nie mają prawa wyłącznie rozporządzać...", cóż poszukiwania trwają już od czwartku, bez wymiernych efektów a art. 276 czeka.
Jedyny "plus dodatni" tej całej sytuacji to taki że zapewne po weekendowej burzy mózgów w przedsiębiorstwie "wykonawcy" doszedł do wniosku że nie ma lekko i jego podwykonawcy znajdujący się obecnie na naszym budynku dostali dyspozycję by wykonać każde moje zlecenie usunięcia wad, niedoróbek czy jak to by tam zwał - na jego koszt - a jest tego co nie miara.
mam nadzieję że dziennik się znajdzie i bedzie OK.
Kierownik budowy przywiózł go niczym goniec królewski. Smutne było tylko to że musiał zrezygnować z pierwszego dnia świąt Wielkanocnych i być na placu w Poniedziałek przed godz. 12, Fakt nie spóźnił się, a dziennik pomimo że przywiózł go w zębach pomięty za nadto nie jest ;)
Kochani,
Naprawdę chciałbym do Was coś napisać, siedzę przd kompem po głęboką noc, korespondując z naszym wykonawcą oraz jego patałachami i czasu braknie by coś tu skrobnąć.
Ale mam chyba pomysł na to - zacznę po prostu wklejać tu e-maile z naszej korespondencji - wierzcie mi może być ciekawa lektura.
Pozdrawiam
ale pozdrawiam i powodzenia w tych ciężkich przeprawach życzę
Materiał/robocizna: Glazura + terakota do łazienek
Koszt: 5330 zł










